poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Świąteczna atmosfera

W przeciwieństwie do "avant garde" polskiej orientacji, świąt wielkanocnych nie spędziłem w Czechach. Co prawda, w początkach lutego, równo z powstawaniem noteczki "Best of the greatest" otrzymałem od Hewiego ekskluzywne zaproszenie na wielkanocny obozik połączony ze startami w zawodach koło Pragi. Czułem jednak co się święci, że mimo sporej ilości zawodników, elita będzie elitą tylko z nazwy, a nie z mocy zawodników (w generali zabrakło jakiegokolwiek czeskiego eliciarza). A, jak wiadomo, wysokie miejsca (jak się często mówi "zajął wysokie, 18 miejsce" :D ), oprócz tego, że są niezbędne w budowaniu wysokiej pewności siebie, to osiągnięte zbyt łatwo mogą dać błędne poczucie "co to nie ja". Oprócz tego spore gratulacje dla OK!Sporciaka Kuby za 2 miejsce!
Postanowiłem więc udać się pod białoruską granicę i w pięknych okolicznościach litewskiej pogody pobiegać trochę samemu (a przy okazji pomoczyć jajca w aquaparku). Z pomocą przyszedł jacekmorawski.pl, którego klubowy kolega Jonas V. Gvildys uruchomił swojego znajomka i tak oto mapki miałem załatwione. (Litwinów pewnie mało co obchodzi mój blogasek, ale w ramach multijęzykowości labai ačiū!) Niestety, żadnych przebiegów dzisiaj nie zamieszczę, bo mój ANT Stick (TM) jest chwilowo poza zasięgiem, ale zaległości nadrobione zostaną już w piątek pewnie. W każdym razie w orientacyjnych podbojach odbyłem swoistą podróż w czasie, albowiem śmigałem głównie na mapkach z JWOCa z roku 2006. Dość szybkie (ładnie zapierdalali) mistrzostwa to były, ale szerzej później. Przy okazji sprintu przypomniało mi się, że te prawie 6 lat temu ktoś opowiadał mi historię, że na jakichś tam mistrzostwach był sprint z kawałkiem trasy w lesie, który chłopy biegały po 3:50/km, a niesamowicie już wtedy potężny biegowo Włodar dostał całą minutę. No cóż, dzisiaj rano eksperymentalnie dowiodłem, że w aktualnej formie biegowej dostałbym dwie.
"Nad Niemnem"
Ale wracając do meritum, czyli wyżej wspomnianej notki z lutego. Ostatnio przeglądając różniaste ustawienia blogaska natknąłem się na "posty wymagające moderacji", które to niezwłocznie opublikowałem. Co ciekawe, 2 z nich miały tę samą treść i autora (Wajcha pozdrówki :) , więc pewnie zadziałał jakyś mało wyszukany anty-spam. Za to ten trzeci, oprócz niewątpliwego braku odwagi u autorki Joanny/Zuzanny, zmotywował mnie do przypomnienia pewnych kwestii. Co prawda, kiedyś anonimy wypierdalało się do kosza, ale internetowe anonimy, oprócz niewątpliwego braku anonimowości, są jak najbardziej pożądane w skromnych progach mego blogaska. Internetowego chujowego hejtingu w marnym stylu bowiem nigdy mało. Kwestie warte przypomnienia to ideały, którymi kierowałem się prawie (urodzinki tuż tuż!) rok temu, instalując tadeuszpilkowski.blogspot.com w przepastnej przestrzeni sieciowej.
A mianowicie, jak zresztą przeczytać można w pierwszej notce, nie chodziło mi o jakiekolwiek głaskanie po siusiakach i zachwyty, ilu znajomych z całeeeej Polski spotkałem na ostatnich zawodach połączone z aptekarskim wyliczaniem sekund popełnionych błędów okraszone użaleniem się nad marną formą techniczną, która nichuja nie chce iść w parze z biegową. Chodziło o treściwe, może nie do końca merytoryczne, wymyślne, zasobne w słownictwo i w żadnym wypadku poprawne politycznie przemyślenia dotyczące głównie sytuacji w świecie polskiej orientacji, ale też jakiejkolwiek innej dziedzinie z perspektywy aktywnego zawodnika kategorii seniorskiej ("elity" to chyba jednak troszkę na wyrost) w tejże orientacji sportowej. Miało to być doskonałe wypełnienie zaobserwowanej przeze mnie niszy na rynku blogasków. Szczęśliwie i w prawie pełni zdrowia, udaje się do dzisiaj i tego się trzymam!

Początki działalności musiały wiązać się z publikacją tej dobrej piosenki. Dzisiaj ponawiam. Słoń/Mikser

8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Tu Joanna, zeby nie bylo ze anonim czy cos. Nie interesuje mnie Twoje internetowe pisarstwo. Jak chcesz to cisnij mnie do woli. Tylko badz tak mily i usun odnosnik do mojej osoby. A konkretniej, mozesz zostawic slowo Joanna jesli bardzo chcesz ale chcialabym zeby tu nie bylo odnosnika do mojego profilu na facebooku. Z gory dziekuje. A i jeszcze jedno. Przepraszam ze nie uzywam polskich znakow ale wiesz... ta czeska klawiatura...

Karol-AZS pisze...

Jara mnie aptekarskie liczenie sekund, a jak jest dużo zielonych kreseczek to poziom podniecenia osiąga apogeum! (spróbuj - polecam, może i te czerwone też mają właściwości pobudzające!) Użalanie się na swoim losem też lubię i polecam każdemu, realizuję się w tym niezmiernie!!!!!

noi propsy za dobry hejting, oby więcej! :)

Anonimowy pisze...

Tu Anonim, zeby nie bylo ze anonim czy cos. Nie interesuje mnie Twoje internetowe pisarstwo. Jak chcesz to cisnij mnie do woli. Tylko badz tak mily i usun odnosnik do mojej osoby. A konkretniej, mozesz zostawic slowo Anonim jesli bardzo chcesz ale chcialabym zeby tu nie bylo odnosnika do mojego profilu na facebooku. Z gory dziekuje. A i jeszcze jedno. Przepraszam ze nie uzywam polskich znakow ale wiesz... ta polska klawiatura...

Karol-AZS pisze...

Tu Karol:

(zapomniałem dodać grzecznościowego przedrostka, według przyjętej już konwencji przez eliciarki K20!)

Anonimowy pisze...

Zuzia pisze:
a ja tam się czuje sławna jak taki odnośnik do mnie dał na tej popularnej stronie. :)
super!
pozdrawiam gorąco :*

Kuba Drągowski pisze...

Gdyby wspomniane w poście osoby nie zabrały głosu to bym sie nie domyslil o kogo chodzi, nie ma to jak samemu sie shejtowac :)
A co do obstawy na zawodach to wiadomo ze nie byla mocna, co najwyzej Leif, troche na WOCach nabiegal, ale kto byl ten wie ze to byla wyprawa po ser, piwo i czeskie skalki. A zawody... taki dodatek

Anonimowy pisze...

siemka Tadziu cos mi sie wydaje ze wcale nie masz 176 cm wzrostu ewentualnie 166...:P to ta ruska klawiatura.

Tadziu pisze...

siemka, nic edytować nie zamierzam, 176 jak siemasz przecież...