czwartek, 1 listopada 2012

There is a road

15 minut poświęcone na przeczytanie osatniej notki Suchego przy dźwiękach jej tytułowego utworu było zdecydowanie bardzo dobrze spędzonym czasem. Motywacja, postawienie celu, motywacja no i jeszcze chyba motywacja potrzebne są do treningu biegowego w obecnym okresie. Powiedzieć i napisać łatwo, zapierdalać dzień w dzień i tydzień w tydzień mocne i przemyślane treningi już trochę trudniej.
W każdym razie wielkimi krokami zbliża się GEZnO, które w zeszłym roku obfitowało w prawie 70km w 2 dni. Wielkimi krokami ku uciesze tłumów chciałbym także zbliżyć się do publikacji notki nt. zeszłorocznych górsko-ekstremalnych przeżyć. Z możliwych terminów pisarskich został już tylko ten wikend, więc może w piątek/sobotę/niedzielę się uda? Nadmienię także, że w sobotę mam zamiar startować w ABC OK!treningu w Józefowie, a w niedzielę po raz pierwszy w życiu w "ulicznym" biegu w Otwocku.
Na koniec dodam, że, jak dzisiaj zauważyłem, z dniem wczorajszym w przepastnej przestrzeni niebieskiego f ze swoim fanpagiem wystartował nie kto inny, a linkowany do oporu przeze mnie ostatnio zeszłoroczny mistrz świata juniorów w sztafecie. Wystartował, dodajmy, z pierdolnięciem prawie tak mocnym, jak karuzela treningowa innego mistrza świata juniorów w sztafecie. Od razu zjadł bowiem na 2 śniadanie dotychczasowe 2 orientacyjne fanpagi, w tym mój. Liczby nie kłamią, a liczby fanów tym bardziej. Ale cóż począć, nade mną nie stoi cały Orientuś z żaglem, a jedynie ichniejszy pan prezes.
foto. P. Drągowski

Brak komentarzy: