środa, 19 czerwca 2013

Polska reprezentacja na JWOC - już jest

Przez chwilę poczułem się jak rasowy dziennikarz portalu informacyjnego. I chociaż sami zainteresowani, ich rodziny i znajomkowie pewnie wiedzą (kmwtw), to na żadnej polskiej stronie związanej z orienteeringiem, "seledynowego" sportu nie wyłączając, próżno szukać końcowej klasyfikacji elyminacji. Ja ją mam!
Na stronce JWOCa opublikowano bowiem listy zgłoszonych. O tutaj.
Na gorąco mała analiza. Trochę dziwi brak dwudziestolatków w M20, równoważony 5-osobową grupą siedemnasto- i osiemnastolatków. Aż mi się nie chce wierzyć, że to naprawdę 6 najlepszych polskich juniorów. Jak wczoraj pamiętam sytuację z ostatniego jwoca, na jaki mógłbym pojechać, czyli z roku 2010, kiedy to miejsce, które mógłby zająć mój klubowy, naonczas dwudziestoletni, kolega przyznano komuś młodszemu. Jak to jest z tymi Mistrzostwami Świata Juniorów? Tam się jedzie zdobywać bezcenne doświadczenia czy walczyć o czołowe lokaty?
PS i tak będę darł mordę w centrum zawodów każdego biegu.

niedziela, 9 czerwca 2013

Łysy kontratakuje cz. 7

(jednocześnie uprzedzam swoją noteczką trenera Karola, który podobno zapowiada wielki blogerski "comeback")
Jakiś czas temu zdarzyło mi się napisać o tym, co nie mieści mi się w głowie. Dużo osób pukało się w głowę, że przecież wcale nie było tak źle. Minęło 8 miesięcy, w międzyczasie zmieniły się władze PZOS iii? Postanowiono zorganizować zawody rangi Mistrzostw Polski w standardzie dokładnie takim, jaki wtedy opisywałem (tzn. cytuję i prawilnie przypominam "Dajmy bardzo marnej jakości mapę, może nikt nie zauważy, że jest bardzo marnej jakości?). Tym razem wystarano się nawet o 2 takie mapki, w tym jedną sprinterską. Czy uzdolnionym zawodnikom kategorii M21 "elite" (chulite) da się zapewnić odpowiednie warunki do ogólnopolskiej rywalizacji sportowej na najwyższym możliwym poziomie? Gdybym był bardziej zacietrzewiony, pewnie pokusiłbym się o analizę jakości map na najważniejszych zawodach na przestrzeni ostatnich lat, ale i bez tego umiem odpowiedzieć - nie.
Już chyba wolę z młotkiem w dłoni poszukiwać perełek architektury w Bełtowie.