wtorek, 24 czerwca 2014

Zmiany opór

Po takich roszadach, jakie dziś zastosowałem, nie wypada nie zabrać głosu. Co prawda po ostatnich zmianach w szablonie, a co za tym idzie - wyglądzie, blogaska nic o tej kwestii nie wspomniałem, ale wtedy trochę inaczej postrzegałem całą tą szaro-pomarańczową stronę. 

Najważniejsze - zmieniła się foteczka na samym szczycie (tytułowa?). Bidon zastąpiło jabłuszko, Hodesovice zastąpiła Łódź, a włosy z 0,2 urosły do 1,5cm. Poza tym schemacik dokładnie taki sam, bo i przesłanie się nie zmienia: pilny i wnikliwy obserwator życia biegowo-orientacyjnego. Na środku balon mety, który jednak patrząc z tej strony jest banerem startu, co jest dość mylące, ale pogłębia możliwości interpretacyjne. I słusznie. Jeśli ktoś uważa zamianę napoju na owoc, to spieszę z informacją, że zdecydowanie maksymalnie w sierpniu zdjęcie w nagłówku będzie inne i lepsze. Przy okazji nowa jest o całe 102 piksele niższa oraz o 80 szersza, co na moim (jak i na większości waszych) monitorku wygląda sporo lepiej.

Po drugie - powróciłem z listą blogasków, dostępną tym razem pod listą najbardziej klikalnych moich postów. Co prawda jest to trochę powielenie listy dostępnej na biegnaorientacje.pl, ale ta tworzona przez blogspot prezentuje się o niebo lepiej i z takiej wolę korzystać. Przy okazji można zaobserwować, które blogaski są aktywne, a które nie. Naliczyłem sześć obecnie aktywnych, w tym dwa kobiece, co się ceni!

W sumie to tyle zmian. Czcionką pozostaje najleprzy Trebuchet, kolorki bez zmian, w żadne marne google+ i dynamiczne grafiki nie wchodzę, absolutne blogerskie klasyki bez zmian, jak i bez aktualizacji przez ich autorów. Na głównej stronie ładują się tylko trzy noteczki, żeby trwało to optymalnie szybko, a nie np. jak o-games.pl. Archiwum też do szybkiego podglądu. Przy okazji nie wiem, czy ktoś zauważył, ale w zeszłym miesiącu wyrównałem ustanowiony w niebywałym październiku 2012 na poziomie 7 rekord notek. Może w tym powtóreczka? Już mogę zdradzić tytuł kolejnej: "Okiem orga (Youngests' Cup)".

Na koniec tradycyjnie (bo po raz bodajże trzeci) wychodzę (tym razem dla odmiany w prawo) z kadru. Pozdro Mati!

sobota, 14 czerwca 2014

Ready for Jukola

Nie zdążyłem z publikacją notki przed startem, ale jakie to ma teraz znaczenie. Teraz, kiedy mamy okazję obchodzić równe 25-lecie "teoretycznego państwa". Ale nowe pokolenie nadchodzi.
W każdym razie warto pochwalić się, że mistyczną Jukolę miałem niebywałą okazję biegać cztery razy (w tym cztery na ostatniej zmianie) oraz oglądać trzy. Jak nietrudno policzyć, w tym roku po raz czwarty mam okazję oglądać. Nareszczie z użyciem złącza HDMI. W przyszłym roku "jak bóg da" Finlandię w czerwcu odwiedzę. Przy okazji wspomnę, że w zeszłym roku "jak bóg da" przewidywałem swój start na pierwszej zmianie klubowej sztafety. I dał. Przewidywałem także innego zwycięzcę, co nie okazało się prawdą. No cóż.
Przy okazji wracam do liczącej już 3 lata tradycji publikowania fotek przedstawiających na drugim planie ekran, a na pierwszym talerz z kanapkami i bronx. Jak ktoś zgadnie, jaki to oprócz sporego uznania sam stawiam browar przy najbliższej okazji.

piątek, 13 czerwca 2014

Popatrz pozytywnie

Chociaż wojna przegrana, to wcale nie wszytko się zawaliło. Na ten przykład w mocno prestiżowym rankingu sezonu 2014 dostępnym na bieżąco (winszuję pomysłu) na znanej, ale nie do końca lubianej stronie (znam takich, co się obrazili, że ich klubu nie określono jako "polecany" - i cokolwiek by się teraz na niej nie ukazało, to jest "chujowe i kto to wogle pisał, sami byśmy sto razy lepiej zrobili" - tylko nie robimy...) zajmuję aktualnie lokatę numer 4. A chwilę przed minionymi eMPe było nawet top3. I nawet zrobiłem skrina.
Jeśli ktoś jest nie w temacie, to spieszę z wyjaśnieniami: liczone są tylko punkty zdobyte w zawodach, których wyniki organizator raczył przesłać w odpowiednim formacie na stronę związkową. Najwyraźniej wymagania przerastają większość owych organizatorów i stąd biorą się różne śmieszne (ale notorycznie startujące) nazwiska w czołówce. A zresztą widać, jaki klub wprowadza najwięcej grajków do top6 :)
Motywacją do napisania tej noteczki była dla mnie prędkość, z jaką poprzednia spadła z rubryki 
POLSKIE STRONY I BLOGI
na wspomnianej wyżej stronie internetowej. A na prędkość ową wpływ miał m. in. blogasek tytułujący się tak samo, jak ten wpis. Przeszedłem do meritum, więc śmiało mogę zapowiedzieć swój aktualnie najbardziej odległy sportowy cel, który jest zgoła taki sam, jak wspomnianego przed chwilą autora. Akademickie Mistrzostwa Świata, czyli tzw. WUOC 2016. Nie wypowiadam się na temat konkretnego dystansu, liczy się udział! 
Idąc dalej tym tropem, aktualnie odbywają się pierwsze w mojej karierze blogera mistrzostwa świata w piłce nożnej. Moje emocje z pewnością mają się nijak do tych sprzed 16 lat, kiedy to obejrzałem wszystkie i każdy mecz, ale coś tam się jaram i wspominać o tym "iwencie" (swoją drogą ciekawą ciekawostką jest to, że podczas zbliżającego się wielkimi krokami Pucharu Najmłodszych 2014 zaplanowano wieczorne nie "spotkania kierowników ekip" tylko "team leaders meeting"-i, natomiast planowane do wykorzystania mapy nazywają się "Park Zdrowie" oraz "Modrzew", a nie "Health Park" oraz "Larch", a zarazem całe zawody odbędą się "w Łodzi", a nie "in da boat" - niemniej jednak pole, potencjał, a co najważniejsze i najmniej mi się podobające - chęć do zangielszczania wszytkiego dokoła są spore) zamierzam częściej niż o podobnym w roku 2012
/Naprawdę ładna dygresja mi się udała./
Jadąc dalej w temacie "co to ja nie zrobiłem", to ostatnio miałem niebywałą okazję wypowiedzieć się w komentkach pod zdjęciem na znanym i szeroko propsowanym fanpagu Orienteering Memes. Siedem lajków, w tym żaden z Polski mówi samo za siebie.
Na zakończenie, tradycyjnie, piosenka. Tym razem będąca soundtrackiem do robiącego zawrotną karierę filmiku, który sam (zgodnie ze swoją filozofią prowadzenia samochodu (w sumie roweru tym bardziej :)) zatytułowałbym "optymalne wykorzystanie powierzchni drogowej".

poniedziałek, 9 czerwca 2014

It's the end, the war has been lost

Jak głosi tekst ostatniej piosenki z ostatniej płyty dobrego i normalnego Sabatonu. Jeśli oczywiście dość na wyrost przyjąć, że minione Mistrzostwa Polski odbyte w Warszawie i Młodzieszynie to była wojna. Chociaż cel na sprint: "nie przegrać z żadnym Kacperkiem" zrealizowałem w 100%, a nawet kilku na papierze mocniejszych grajków zostawiłem w tyle. Dało to 20 miejsce w terenie, który znałem przed zawodami całkiem nieźle. Na tyle, że patrząc na mapę i wybierając wariant, o usytuowaniu wielu punktów myślałem sobie "a, to tam". Oczywiście nie uchroniło mnie to przed zajebaniem pół minuty na punkt przy pomniku ciężko powiedzieć czego, bo ubzdurałem sobie, że to będzie przy Małym Powstańcu. Co tu dużo opowiadać, czwarty rok biegania w elicie i któreś z kolei zawody, gdzie dobiegam na metę naprawdę z siebie zadowolony, po czym oglądam wyniki i uśmiech rzednie mi w trymiga. Chociaż znamienne, że do czołówki na Szybkich Mózgach tracę mniej więcej tyle samo procentowo i minutowo/km, ale tym razem ta czołówka nie była na takim ścisłym czole. 
W tym miejscu muszę opowiedzieć historię, która swój początek miała w maju 2008 roku na Klubowych Mistrzostwach Polski gdzieś koło Poznania. Otóż na widok mojego nowiutkiego czerwonego dresiku OKSu Otwock ze zdecydowanie słusznym logiem "Bakaliowa Kraina" na plecach (tego, w którym czterech modeli pozowało np. koło Tampere, a link tutaj) Natalia Najman spytała się, z jakiego jestem klubu, bo jej zdaniem z Bakaliowa Kraina. Minęło 6 lat i pytanie owo śmiało mógłbym odwrócić.
Niedzielny middle miał być popisem moich umiejętności, a wyszło 21 miejsce, czyli ciut gorzej niż na sprincie. Nic nie poradzę, że przy takim słońcu myślę głównie o nie wybieganiu z cienia, a jakieś tam mikrowarianty i punkty ataku schodzą zupełnie na drugi plan. Jest nad czym pracować, a do następnych MP zostało całe 15 tygodni. Mapeczki oczywiście wrzuciłem już na swoją DOMĘ, do założenia której serdecznie każdego zapraszam, bo to fajna sprawa. Bob Jebano opór.
PS Łódzki Orientuś obecny z żaglem :)