piątek, 13 czerwca 2014

Popatrz pozytywnie

Chociaż wojna przegrana, to wcale nie wszytko się zawaliło. Na ten przykład w mocno prestiżowym rankingu sezonu 2014 dostępnym na bieżąco (winszuję pomysłu) na znanej, ale nie do końca lubianej stronie (znam takich, co się obrazili, że ich klubu nie określono jako "polecany" - i cokolwiek by się teraz na niej nie ukazało, to jest "chujowe i kto to wogle pisał, sami byśmy sto razy lepiej zrobili" - tylko nie robimy...) zajmuję aktualnie lokatę numer 4. A chwilę przed minionymi eMPe było nawet top3. I nawet zrobiłem skrina.
Jeśli ktoś jest nie w temacie, to spieszę z wyjaśnieniami: liczone są tylko punkty zdobyte w zawodach, których wyniki organizator raczył przesłać w odpowiednim formacie na stronę związkową. Najwyraźniej wymagania przerastają większość owych organizatorów i stąd biorą się różne śmieszne (ale notorycznie startujące) nazwiska w czołówce. A zresztą widać, jaki klub wprowadza najwięcej grajków do top6 :)
Motywacją do napisania tej noteczki była dla mnie prędkość, z jaką poprzednia spadła z rubryki 
POLSKIE STRONY I BLOGI
na wspomnianej wyżej stronie internetowej. A na prędkość ową wpływ miał m. in. blogasek tytułujący się tak samo, jak ten wpis. Przeszedłem do meritum, więc śmiało mogę zapowiedzieć swój aktualnie najbardziej odległy sportowy cel, który jest zgoła taki sam, jak wspomnianego przed chwilą autora. Akademickie Mistrzostwa Świata, czyli tzw. WUOC 2016. Nie wypowiadam się na temat konkretnego dystansu, liczy się udział! 
Idąc dalej tym tropem, aktualnie odbywają się pierwsze w mojej karierze blogera mistrzostwa świata w piłce nożnej. Moje emocje z pewnością mają się nijak do tych sprzed 16 lat, kiedy to obejrzałem wszystkie i każdy mecz, ale coś tam się jaram i wspominać o tym "iwencie" (swoją drogą ciekawą ciekawostką jest to, że podczas zbliżającego się wielkimi krokami Pucharu Najmłodszych 2014 zaplanowano wieczorne nie "spotkania kierowników ekip" tylko "team leaders meeting"-i, natomiast planowane do wykorzystania mapy nazywają się "Park Zdrowie" oraz "Modrzew", a nie "Health Park" oraz "Larch", a zarazem całe zawody odbędą się "w Łodzi", a nie "in da boat" - niemniej jednak pole, potencjał, a co najważniejsze i najmniej mi się podobające - chęć do zangielszczania wszytkiego dokoła są spore) zamierzam częściej niż o podobnym w roku 2012
/Naprawdę ładna dygresja mi się udała./
Jadąc dalej w temacie "co to ja nie zrobiłem", to ostatnio miałem niebywałą okazję wypowiedzieć się w komentkach pod zdjęciem na znanym i szeroko propsowanym fanpagu Orienteering Memes. Siedem lajków, w tym żaden z Polski mówi samo za siebie.
Na zakończenie, tradycyjnie, piosenka. Tym razem będąca soundtrackiem do robiącego zawrotną karierę filmiku, który sam (zgodnie ze swoją filozofią prowadzenia samochodu (w sumie roweru tym bardziej :)) zatytułowałbym "optymalne wykorzystanie powierzchni drogowej".

Brak komentarzy: