poniedziałek, 22 września 2014

Fear of the DARK

Na początek trzy cytaty:
1. "Ja to słaby jestem, prawie nie trenuję" - J. Morawski, 14 września - czyli na sześć dni przed przedwczorajszym brązem MP w klasyku
2. "Chciałbym, żeby mojej sztafecie też kiedyś tak klaskali" - R. Owczarek obserwując wczorajszy finisz jakiejś medalowej trójki
3. "Długi dystans i adrenalina w sztafecie zobaczycie Nasze ???????? na mecie!!!" - zarządca fanpaga O<!SPOPГ 

Za niecałe dwa tygodnie tzw. "eMPe" w biegu nocnym. W niektórych krajach najbardziej prestiżowe, tak jak najdłuższe zmiany największych sztafet. U nas nie do końca, chociaż zawsze zdarzają się jakieś niespodzianki i ciekawostki. Tak się akurat złożyło, że będą to 9 nocne MP w moim życiu, w tym trzecie (po 2006 i 2008) rozegrane w terenie, który określić mogę jako treningowy. Za mapę i trasy odpowiada podobno sam (cóż za tytuł)
Przewodniczący Komisji IT Warszawsko-Mazowieckiego Związku Orientacji Sportowej,
więc można być pewnym, że będzie srogo.
Teraz małe przypomnienie: w dość zamierzchłym pewnie dla niektórych roku 2011, gdy JWOC gośćił w Wejherowie, w dzień przed sprintem za przebywanie w terenie zamkniętym (ewentualnie "embargowanym") zdyskwalifikowano reprezentację Ukrainy. Wersja teoretyków spiskowych brzmi, że następnego dnia, gdy cała uwaga orientacyjnego świata skupiona była na spinterskich zmaganiach w Lęborku, oni mogli w spokoju zwiedzić zamknięty teren klasyka. :D Pokrętne, ale jak kogoś intryguje, czemu nie biegałem w ten wikend MP to spiskowe wyjaśnienie już ma, tylko dowodów brak.
Miałem natomiast niewątpliwą przyjemność obserwować od mniej więcej 2/3 rywalizacji zmagania sztafetowe i w żadnym wypadku nie żałuję. Najciekawiej wypadł jednak chyba pojedynek na długość klubowego żagla, który im dłuższy, tym krótsze coś innego zdaje się symbolizować. W każdym razie prawie nikt wychodząc na podium nie odważa się sam pomachać flagą, na bardzo słuszny czeski wzór. Czekam na swoją szansę, ale to bardziej w 2015. Adam Chloupek props, nawet wracam do starego obrazka na szczycie blogaska, gdzie przecież doskonale widać tego grajka.
na podium bez butów i z flagą w ręku, czyli najprawilniej jak się da
Na temat otwierających cytatów od końca: 
3. Trafne i chwytliwe sformułowanie pasujące również do następnej rundy MP, ale ale! w miejscu znaków zapytania oryginalnie jest "uśmiechy" niemniej jednak zdecydowanie lepiej pasuje inne słowo. Jakie? Spróbowałem wyjaśnić przy okazji żagli.
2. Ja teżż. Na razie mogę pochwalić się jedynie historycznym, pierwszym własnoręcznym klaskaniem sztafecie łódzkiego Orientusia w M21 i niczym więcej.
1. Można przeklinać? Bo jest kurwa słaby. Oczywiście nie Jaco (link do blogaska którego dostępny dotychczas po lewej stronie notabene przestał działać :( tylko poziom w naszej męskiej elicie. Od piłkarskich porównań uciekać nie zamierzam, bardzo dobrze przypasowały poprzednio w temacie eurowpierdoli, ponadto wydarzeniem wikendu jest dla mnie zwycięstwo 3:0 klubu nad Wisłą, któremu dawno oddałem serce swe, a siatkówkę to ewentualnie można sobie uszkodzić jak się za szybko biega przez gałęzie. I tylko mocno smuci, że ja jestem słabszy.

PS Jak ktoś na wynikach MP woli widzieć literki ś i ą (ja zdecydowanie) to trzeba wejść w przeglądarce w narzędzia, kodowanie i wybrać windowsa.

Iron Maiden tytułowy najlepszy zespół muzyczny jaki przychodzi mi do głowy.

a piwa dolnej fermentacji opór lepsze od tych górnej, pozdrówki z Edynburga

środa, 3 września 2014

Ze zdania swego znany będziesz często nielubiany


Zasadniczo to ten wpisik miał się ukazać już dwa tygodnie temu, świeżo po powrocie z "łuoka", czyli Akademickich Mistrzostw Świata. Oczywiście miałem niebywałą okazję biegać w zawodach towarzyszących kryjących się pod nazwą WUOC Tour, a nie w samych mistrzostwach, ale pilnemu czytelnikowi (a innych nie ma) nie trzeba tego tłumaczyć.
Niestety owe dwa tygodnie temu aż przypomniał mi się pewien wywiad sprzed sześciu lat. Pan Tero powiedział w nim m. in., cytuję: "You’re only bitter if you reach the end of your life and you’re filled with frustration because you feel you missed out something." Koniec cytatu. Dokładnie tak było ze mną z tą różnicą, że czułem dotarcie nie do końca życia, a bycia biegaczem.
W każdym razie próby startowania z nie do końca sprawnymi więzadłami w stawie skokowym, których funkcje miały przejmować najlepsze na świecie plastry Leukoplasta, których to najlepszym rozprowadzaczem jest znany i lubiany szef portalu biegnaorientacje.pl (jego mądre słowa jeszcze strawestuję pod koniec noteczki) były działaniami ze wszechmiar niemądrymi i nie zamierzam o nich nic pisać, bo aż żal. Ale cóż poradzić, jeszcze nigdy skręcona kostka nie wracała mi do normy przez osiem tygodni, zazwyczaj trzy to był max. Chciałbym być taki mądry w sobotnie popołudnie 12 lipca...Foteczka brudnych kolców i jednej rozjebanej podeszwy na samej górze idealnie oddaje orientacyjne "zawieszenie butów na kołku", którego dokonałem po rzeczonym wuoc turze, a które w żadnym wypadku nie powinno pozwolić mi na bieganie pod koniec lipca na najbardziej opór hardcore wielodniówce w Polsce - Limanowa Cup. Za rok chciałbym powalczyć jak zły w tych górach. Nie mogę nie wrzucić w tym momencie foteczki z mojego ulubionego cyklu "ile cech osobowości można wyczytać z jednego zdjęcia".

Teraz nadszedł moment na kilka luźnych spostrzeżeń i foteczek z owego WUOCa:

## nawet blogerzy żywieniowi dorobili się kadrowych dresów i dederonów, a ja nie

## mundial w RPA w 2010 roku wcale nie skończył się wtedy, w Ołomuńcu (a nie żadnym Olomoucu, tak samo jak coś (ME w Lekkoatletyce) mogło wydarzyć się w Zurychu, a nie Zurichu - analogicznie przecież w Paryżu, a nie w Paris) oraz okolicach trwał w najlepsze. Ja zamiast dość pedalskiego i kojarzącego się nawet z instrumentem muzycznym określenia "wuwuzela" wolę "trąbka plastikowa", ale nie zmienia to faktu, że dmuchanie w coś takiego z okazji nadbiegającego zawodnika to nie mój ideał dopingu. Zwykłe albo melodyjne darcie mordy 1000x lepsze.

## trochę smutno, ale i śmiesznie było czasami obserwować, jaki wpierdol od czołówki na całych zawodach zbierają polscy kadrowicze i jakie niebywałe błędy robią na sprincie. Ale niestety (z mojego punktu widzenia) sytuacja jest tutaj dokładnie analogiczna do polskich klubów piłkarskich grających w europejskich pucharach, których występy to tzw. eurowpierdole. Cytując: "Cieszą się tylko kibice klubów niegrających w pucharach, śmieją się z pucharowiczów, co też samo w sobie żenujące. Ktoś tu zapomniał, że od tych frajerów okazał się jeszcze gorszy."


na rozpoczęciu jeszcze humory dopisują
jest sześciu koleszków, z czego pięciu na ławce, wskaż niepasującego
poczwórny medalista na bankiecie - jedyny moment, kiedy taka czapka z płaskim dachem nie wygląda na kimś miernie
tak z górki zbiega chyba grajek z M21B, a nie E
moje jedyne dobre zdjęcie z tegorocznych Czech
Na koniec zapowiedziane zapożyczenie ze Sławomira Cyglera. "Będą okresy kiedy blogasek będzie aktualizowany raz na jakiś czas, będą takie kiedy będzie żenujący zastój (...) Pamiętajcie, żeby tych zastojów nie interpretować jako "umieranie blogaska"."
Do następnego przeczytania!