niedziela, 31 maja 2015

(prawie) Dziesiąty rok w tej samej klasie i nic się nie nauczyłeś

Powiem tak: w piątym roku biegania w M21E (elite) nie dostarczam moim fanom żadnych powodów do uśmiechu. Lajków brakuje, komentarzy nie pisze pies z kulawą nogą, cudowne filmiki szumnie nazywane VLOGiem z Wysowej-Zdroju zobaczyło mniej osób niż błąd statystyczny, a ja jeżdżę sobie na ogólnopolskie zawody wyłapywać srogie baty i po biegu spijać browarki w samotności. Jednym słowem: słabo. Albo nie: chujowo. 
A pomyśleć, że jeszcze 3 lata temu, czyli w roku 2012 po regularnym wiosennym uczęszczaniu na treningi na sali przy ulicy Sarabandy wyczekiwałem z utęskieniem "rundy jesiennej", kiedy to wszystko wskazywało na próbę zmiany klubu na ursynowsko-natoliński TS. Kadra Polski byłaby teraz murowana!
Na minionych MP doszło natomiast do tego, że musiałem rozegrać baraż o "trzecią ligę polskiej orientacji" (w tym temacie szerzej może niedługo, w każdym razie porównania do ogórkowej piłki nożnej są jak najbardziej na miejscu) - ponieważ na sprincie udało mi się zająć wysokie miejsce w top31. Oczywiście byłoby wyższe, gdyby powszechne wśród polskich grajków było przyznawanie się do biegania przez obszary mapy z pionowymi fioletowymi kreskami. Oczywiście dokładność gpsa to jedno a uczciwość to drugie.


Na dystansie nazywanym czasami dość błędnie midllem, a będącym middlem, średnim lub midelem wygrałem baraż (i tym razem nie spadłem), bowiem zająłem bardzo wysokie w tej obsadzie miejsce w top26. Dostałem nawet znowu gpsa, więc wrzucam przebiegi, na których co prawda nie widać bombienia na punktach nr 10, 11 i 17, ale widać na numerki 2, 3, 5, 13 i 21. 
Ten średni dystans był niewątpliwą kwintesencją biegu na orientację (laicy i fani strony PiotrŁobodzińskiTowerruner oczywiście przekonani już są, że Łobo każde, nie tylko sprinterskie "biegi na orientację" to rozpierdala w pył, co nie do końca przecież jest prawdą) i gdy tuż przed punktem dziesiątym na osiem minut dogonił mnie sam Hewioszek, a ja akurat nie miałem pojęcia gdzie jestem -  zasiadłem na chwilę na zwalonym drzewie i zamiast rzewnie zapłakać jedynie zastanowiłem się poważnie: "Co i po co ja tutaj robię, skoro wychodzi to tak chujowo?".
Jako jedyny niewybały pozytyw dodam, że następne MPki, w których zamierzam startować, to sztafety i przewiduję w nich występ pierwszoligowy.

Na zakończenie ciekawostka (może chwytliwy temat napędzi trochę wejść na blogaska), jak ktoś nie chce mieć popsutego dzieciństwa to nie powinien patrzeć i czytać dalej.
(mapki z trasami na oba dystanse bez większego informatycznego wysiłku dostępne były "na internecie" już od 25 maja; skrin poniższy jest z mojego komputerka, a plik owy udało mi się pobrać jedynie w celach kolekcjonerskich - bo i do głowy mi nie przyszło oszukiwanie lub robienie czegoś niezgodnie z regulaminem)

1 komentarz:

klisak pisze...

Nie no, ten blog jest jedynym w miarę aktualizowanym źródłem plotek ze świata bno dla takiego kacperka jak ja :) A i poważne portale już podlinkowują artykuły: http://www.team360.pl/node/6919